korekta

Redakcja a korekta tekstu – na czym polega różnica i dlaczego to ważne?

Pierwszym pytaniem, jakie zadaję znajomym, którzy zgłaszają się do mnie z prośbą o sprawdzenie im tekstu, jest: „A mam zrobić korektę czy redakcję?”. W odpowiedzi zawsze (przynajmniej jak dotąd) pada „Yyyy…”, po czym przystępuję do wykładu na temat różnic. Choć redakcja a korekta to dwie różne bajki, większość ludzi utożsamia jedno z drugim.

Czym jest zatem korekta?

Korekta to przede wszystkim poprawienie literówek, błędów ortograficznych, gramatycznych oraz interpunkcyjnych. Tylko tyle i aż tyle.

Gwoli ścisłości: w przypadku tekstów naukowych należy także sprawdzić zapis bibliografii, przypisów, ujednolicić konwencje zapisu liczebników, stosowaną kursywę, cudzysłowy, zamienić dywizy na półpauzy… Ale autor zwykle nie zwraca uwagi na kwestie edytorskie (o nich napiszę zresztą innym razem), więc na potrzeby tego tekstu przyjmijmy uproszczoną definicję korekty.

Bądźmy jednak uczciwi: rzetelny korektor – albo osoba, której tak jak mnie na widok niektórych błędów włosy stają dęba na głowie – często wykracza poza te kompetencje. Niemniej nie ma obowiązku poprawiania chociażby stylu, a to właśnie na tym najczęściej zależy osobom proszącym o korektę.

Na czym więc polega redakcja?

Redakcja to poprawienie wszystkiego innego. Należy wówczas zwrócić uwagę na styl, powtórzenia, nadużywanie wyrazów modnych, źle użyte związki frazeologiczne, logikę wywodu, skracanie zbyt długich zdań i cięcie ich na krótsze… Innymi słowy to wygładzenie tekstu tak, by ułatwić czytelnikowi jego odbiór.

Weźmy teraz na warsztat poniższy fragment:

Postanowiłam, że w nowym roku ilość moich postanowień noworocznych będzie mniejsza, niż w ubiegłym roku. Poprzednio chciałam zrobić za dużo rzezcy, i w efekcie prawie nic nie zrealizowałem, ale teraz napewno uda mi się postawić na sowim. Chcę na przykład przeczytać książkę mojej mamy która ukarze się na początku lutego. Nie umiem piec więc pragnę nad tym popracować, zwłaszcza, że znalazłam kilka łatwych przepisów. Chce także nauczyć się nowego języka. Pamiętać należy, że nie trzeba obiecywać sobie za dużo ponieważ łatwo odnieść klęskę chcąc wywiązać się ze wszystkich obietnic.

Po zwykłej, podstawowej korekcie tekst powinien wyglądać tak:

Postanowiłam, że w nowym roku ilość moich postanowień noworocznych będzie mniejsza niż w ubiegłym roku. Poprzednio chciałam zrobić za dużo rzeczy i w efekcie prawie nic nie zrealizowałam, ale teraz na pewno uda mi się postawić na swoim. Chcę na przykład przeczytać książkę mojej mamy, która ukaże się na początku lutego. Nie umiem piec, więc pragnę nad tym popracować, zwłaszcza że znalazłam kilka łatwych przepisów. Chcę także nauczyć się nowego języka. Pamiętać należy, że nie trzeba obiecywać sobie za dużo, ponieważ łatwo odnieść klęskę, chcąc wywiązać się ze wszystkich obietnic.

Poprawiłam między innymi literówki (rzezcy), błędy ortograficzne (ukarze) oraz interpunkcyjne (zwłaszcza, że). Mimo to tekst nadal czyta się źle, a to dlatego, że jest tutaj kilka błędów stylistycznych. Korekta ułatwi części czytelników odbiór tekstu, ale dopiero redakcja poprawi jego jakość.

Redaktor zwróci bowiem uwagę na następujące problemy:

  1. błędnie użyte słowo „ilość” – postanowienia są policzalne, więc powinniśmy użyć formy „liczba”,
  2. pięć powtórzeń w pierwszym zdaniu: „nowym roku”, „noworocznym”, „roku” oraz „postanowiłam”, „postanowień”,
  3. ze zdania trzeciego wynika, że mama ukaże się na początku lutego, podczas gdy chodzi o jej książkę,
  4. „pragnę” jest słowem podniosłym, niepasującym do tonu całego tekstu,
  5. niepotrzebna inwersja na początku ostatniego zdania: „Pamiętać należy”,
  6. kontaminacja (pomieszanie) związków frazeologicznych – odnosimy sukces, ponosimy porażkę lub klęskę,
  7. oficjalny, niepasujący do reszty tekstu styl ostatniego zdania,
  8. powtórzenie: „obiecywać”, „obietnic”.

Po redakcji tekst powinien wyglądać zatem mniej więcej tak:

Zdecydowałam, że w nowym roku liczba moich postanowień będzie mniejsza niż poprzednio. Chciałam zrobić za dużo rzeczy i w efekcie prawie nic nie zrealizowałam, ale teraz na pewno uda mi się postawić na swoim. Książka mojej mamy ukaże się na początku lutego i zamierzam ją przeczytać. Nie umiem piec, więc planuję nad tym popracować, zwłaszcza że znalazłam kilka łatwych przepisów. Chcę także nauczyć się nowego języka. Staram się pamiętać, że nie trzeba obiecywać sobie za dużo, ponieważ łatwo ponieść klęskę, chcąc wywiązać się ze wszystkiego.

Teksty zazwyczaj są jednak bardziej skomplikowane niż powyższy fragment, a redakcja i korekta niejednokrotnie wymagają znacznie większego nakładu sił niż tylko przesunięcia paru przecinków i poprawienia literówek. Zdarzają się autorzy, których styl jest tak niejasny lub zagmatwany, że korektor, chcąc rozwikłać odwieczną zagadkę „gdzie postawić przecinek”, musi rozpisać sobie całe zdanie, przeredagować akapit i dopiero wtedy może pracować dalej.

Warto zapamiętać różnicę między redakcją a korektą, bo te czynności wymagają innych kompetencji. Korektor powinien znać przede wszystkim zasady interpunkcji, ortografii i gramatyki, redaktor natomiast musi być wyczulony na styl, niezręczne sformułowania i błędne związki frazeologiczne. Byłoby dobrze, gdyby stawianie przecinków nie sprawiało mu trudności, tak jest zresztą w zdecydowanej większości przypadków, ale nie zawsze. Dlatego jeśli czytacie książkę, w której co chwila ktoś mówi o okresie czasu, o dniu dzisiejszym, wykonuje jakieś czynności pod rząd lub spada w dół, zanim zaczniecie prychać, gdzie była korekta, sprawdźcie najpierw, czy w ogóle była redakcja.

Korekta jest gorzej płatna, ponieważ wymaga znacznie mniejszych kompetencji niż redagowanie. Utożsamianie jednak tych czynności to duży błąd. Mogę poprawić w tekście przecinki, ale od tego nikomu nie będzie się go lepiej czytało, jeśli autor przekręca każdy związek frazeologiczny, stosuje anglicyzmy i nie dba o związek przyczynowo-skutkowy wypowiedzi. Mało kto potrafi pisać bezbłędnie, a w odpowiedzi na wołanie „Gdzie była korekta?” możecie kiedyś słyszeć „Tu, ale nikt nie prosił o redakcję”. Albo, co bardziej prawdopodobne, „nikt nie chciał płacić dwa razy tyle za redakcję”.