„Czarny hrabia” – recenzja biografii Aleksandra Dumasa

Nie ukrywam, że od dawna mam lekkiego hopla na tle książek Aleksandra Dumasa. Zawdzięczam go koleżance, która w prezencie na dziewiąte (!) urodziny sprezentowała mi Trzech muszkieterów. Dzięki temu nie zawahałam się ani chwili, kiedy kilka lat później w bibliotece szkolnej wpadł mi w oko Hrabia Monte Christo.

Oba te dzieła znacząco wpłynęły na mój gust – oraz, nie ma co ukrywać, na moją reputację wśród znajomych, bo na pytanie „Książka dzieciństwa?” mało kto odpowiada „Trzej muszkieterowie” – i od tamtej pory bardzo chętnie oglądam i czytam wszystko, co ma z tymi lekturami jakikolwiek związek. Na Czarnego hrabiego, historię życia ojca Aleksandra Dumasa, natrafiłam zupełnym przypadkiem, ale jest to kolejna książka, którą bardzo sobie cenię.

Alex Dumas – ojciec mojego ukochanego pisarza – był postacią naprawdę niezwykłą. Stanowił pierwowzór hrabiego Monte Christo i nie jest to dziwne, biorąc pod uwagę, jak barwne było jego życie. Syn czarnej niewolnicy, którego umiejętności zaprowadziły bardzo wysoko we francuskiej armii. Uczciwy, lojalny, pyskaty i gwałtowny, pojedynkował się na wszystko, co można było utrzymać w ręce, doskonale jeździł konno i odznaczał się wielką siłą. Historia właściwie o nim zapomniała, a nie powinna była. To dzięki jego pomocy Napoleon zdobył Maltę oraz Egipt i stłumił bunt w Kairze w 1798 roku – to zawdzięcza wyłącznie Dumasowi.

Biografie kojarzą się z opisem czyjegoś życia od urodzenia aż do śmierci – i większość rzeczywiście tak wygląda, co nie zawsze znaczy, że są nudne (ten, kto czytał jakąkolwiek biografię napisaną przez Mariusza Urbanka, wie, że mogą być błyskotliwe mimo tradycyjnego, szkolnego podejścia). Czarnemu hrabiemu jednak daleko do tej tradycyjnej formy. Choć przygody bohatera są fascynujące, to jego życiorys stanowi może jakieś 10–15% treści tej biografii. Pozostałą część książki wypełnia bowiem tło historyczne, nie mniej zajmujące niż sama postać generała. Reiss opowiada o rewolucyjnej Francji i nie jest to podręcznikowa relacja składająca się z suchych faktów. To ciekawie przedstawiony opis tamtejszego życia i kultury, często uzupełniony różnymi złośliwymi uwagami autora. Moją ulubioną anegdotą jest chyba ta dotycząca Ludwika XVI, który stwierdził, że we Francji przestało mu się podobać i postanowił dać nogę, ale nie przewidział, że nadgorliwy karczmarz porówna go z wizerunkiem na monecie i wezwie straż. W rezultacie dziennikarze natrząsali się z niego jeszcze długo: biedny król był tak żarłoczny, że bez posiłku nie dojechał nawet do granicy państwa…

Tom Reiss spędził dziesięć lat, zbierając materiał do tej książki, i to nie tylko czytając kroniki, listy, dzienniki i zapiski, lecz też podróżując śladami generała. Opowiada, jak wyglądały miejsca, które odwiedził. Przytacza tylko niezbędne fragmenty – na przykład w miejscach, gdzie nie można ustalić jednej wersji wydarzeń, cytuje oficjalne dokumenty, listy Dumasa lub urywki pamiętników jego syna. Przygotowanie autora do tematu poraża: sama bibliografia zajmuje dobre dwadzieścia stron. Pracowitość autora nagrodzono zresztą Pulitzerem, moim zdaniem zasłużonym. Czyta się to na zmianę jak bajkę lub jak podręcznik do historii. Do tego bardzo dobry podręcznik.

Tę książkę bez chwili wahania polecę każdemu historiomaniakowi. Bycie fanem Dumasów nie jest wymagane, by wciągnąć się w tę historię – to inne przedstawienie losów Francji, niż znamy ze szkoły. Nie czytamy, że Rewolucja Francuska rozpoczęła się 1789 roku i trwała dziesięć lat, tylko poznajemy kulisy rządów Napoleona, nastroje w armii czy zasady nią rządzące, jaki wpływ na Napoleona miał Dumas… Tego nie uczą na żadnej lekcji.

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 2012

Liczba stron: 432