„Kreatorki. Kobiety, które zmieniły polski styl życia” – recenzja książki

Ludzkość zapomniała o niejednym odkrywcy, pisarzu, kompozytorze, filmowcu – ludziach, których osiągnięcia nie są wymieniane w żadnych podręcznikach. Takie nazwiska można by mnożyć: Nikola Tesla, Alice Guy-Blaché, Sergiusz Piasecki, Thomas Alexandre Dumas… Przyczyny tego gapiostwa są różne, od niesprzyjającego momentu w historii po konkurenta z większą siłą przebicia. Odkrywanie takich historii często burzy krew w żyłach ze złości, a zarazem jest znacznie ciekawsze od tego, czego uczymy się w szkole o Thomasie Edisonie, braciach Lumière czy Adamie Mickiewiczu. To zwykle historie ludzi zdeterminowanych, poświęconych swojej pracy, z genialnymi, nowatorskimi pomysłami, z ciekawymi życiorysami… lecz po prostu pechowych. Takimi przypadkami, ale wziętymi z naszego podwórka, zajęły się Lidia Pańków i Julia Pańków.

Kreatorki. Kobiety, które zmieniły polski styl życia to zbiór historii dziesięciu kobiet, które wpłynęły na to, jak dziś żyjemy. Zajmowały się różnymi dziedzinami: architekturą i projektowaniem (Barbara Brukalska, Teresa Kruszewska, Wanda Telakowska), fotografią (Zofia Chomętowska, Julia Pirotte), modą (Jadwiga Grabowska), literaturą (Janina Ipohorska), ilustracją i grafiką (Danuta Konwicka), sztuką ludową (Zofia Szydłowska) czy scenografią (Xymena Zaniewska). W czasach, gdy żyły, można było o nich przeczytać w każdej gazecie. Kobiety fotografowały codzienność, projektowały kuchnie, zakładały Cepelię, prowadziły zakład krawiecki, pisywały do czasopism. Każda ma zasługi na swoim polu, a wiele z nich zapoczątkowało nurty, zjawiska, miejsca, style, które do dziś obserwujemy.

Właściwie każda z kobiet konkurowała z mężczyznami. W 1936 roku Zofia Chomętowska dzięki anonimowości konkursu w Ministerstwie Komunikacji zdobyła tam pracę jako fotograf – ku zaskoczeniu pracodawców, którzy nie spodziewali się kobiety. Danuta Konwicka, ilustratorka między innymi powieści Adama Bahdaja i „Świerszczyka”, żyła w cieniu męża, Tadeusza Konwickiego, i brata, Jana Lenicy. O Janinie Ipohorskiej, choć współtworzyła „Przekrój” wraz z Marianem Eilem, mało kto słyszał. W Kreatorkach takich historii są setki.

Ta książka przybliża nie tylko osiągnięcia kobiet, lecz także ich osobowość. To nie jest biografia, suchy encyklopedyczny opis – znajduje się tu sporo anegdot z prywatnego życia kobiet, ciekawostki dotyczące ówczesnego życia w Warszawie. Kobiety niejednokrotnie wykazywały się pomysłowością i niezwykłym sprytem, by na przykład przetrwać wojnę, jak Wanda Telakowska, która udając, że sika na Polach Mokotowskich, speszyła żandarma, który poszedł dalej. Niemniej autorki nie gloryfikują żadnej postaci – piszą wprost, jeśli któraś z nich zaniedbywała swoje dzieci, robiąc karierę, czy wdawała się w romanse. Dzięki temu właśnie Kreatorki tak dobrze się czyta – ta książka przedstawia prawdziwe postacie, osoby z krwi i kości, kobiety, które miały ogromny talent, pewność, zacięcie i wizję, ale były przy tym tylko ludźmi i popełniały błędy.

Kreatorki to opasłe tomiszcze opatrzone wieloma fotografiami i potężną bibliografią. To książka napisana prostym językiem, bez nieznośnego patosu, ale wymagająca skupienia i koncentracji – zdecydowanie warta jednak poświęcenia jej czasu.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu LubimyCzytać.pl jako oficjalna recenzja książki.