Tydzień temu pisałam o Człowieku o 24 twarzach Daniela Keyesa i wspominałam, że autor wydał jeszcze Kwiaty dla Algernona. To powieść klasyfikowana jako science fiction, ale prawdę mówiąc, to bardziej dramat psychologiczny.

Algernon to mysz laboratoryjna, na której przeprowadzono operację mającą zwiększyć myszy inteligencję. Eksperymentowi poddał się również Charlie Gordon, 32-letni mężczyzna z bardzo niskim IQ w wyniku choroby upośledzającej jego umysł i ruchy. Charlie pracuje w piekarni na najniższym możliwym stanowisku, żeby tylko nie trafić do przytułku. W wyniku operacji jego mózg niezwykle się rozwija i Charlie robi olbrzymie postępy. Niestety stan Algernona, który operację przechodził wcześniej, zaczyna się pogarszać, co niepokoi Charliego.

Od razu uprzedzam – to nie jest przyjemna, lekka książka obyczajowa. To ciężki, przygnębiający, obciążający psychicznie dramat. Świetnie napisany, mądry i przejmujący, ale naprawdę potwornie depresyjny. Już się trochę naczytałam w swoim życiu, ale niewiele książek tak mnie poruszyło i przygnębiło. I właśnie dlatego gorąco polecam.

Kwiaty dla Algernona nie powstałyby, gdyby nie to, że rodzice autora naciskali na niego, żeby poszedł do szkoły medycznej zamiast zajmować się jakimś tam pisaniem. Konflikt nieco ich skłócił i w rezultacie Keyes zaczął się zastanawiać, co by się stało, gdyby można było zwiększyć czyjąś inteligencję.

Daniel Keyes wydał jeszcze cztery inne powieści science fiction, ale nie ukazały się po polsku. Za granicą również przeszły bez większego echa.

Książka pojawia się m.in. w serialu Person of Interest (w Polsce Wybrani lub Impersonalni). Tam ją zresztą wypatrzyłam, długo nie mogłam się za nią zabrać, po czym jak zaczęłam, to zarwałam pół nocy, żeby skończyć. Serial również polecam, świetna dystopia.