Justyna Kopińska w swoich reportażach zdaje relację z naprawdę wstrząsających wydarzeń. Przemoc w domu dziecka, gwałty, problemy ze zdrowiem psychicznym – to tylko kilka z nich. Opisuje życie skrupulatnie, wgryzając się w temat. Jej książki przerażają tematyką, a jesteśmy tylko czytelnikami. Ona spędza w tym świecie co najmniej kilka miesięcy – najpierw przygotowując się do pisania, potem tworząc. Wygląda na to, że nie ja jedna zastanawiałam się, w jakim stanie jest jej psychika po czymś takim – i ta książka stanowi odpowiedź na to pytanie.

Piąta książka Kopińskiej to zbiór refleksji i anegdot dotyczących jej samej oraz katorżniczej pracy, którą wykonuje. Anegdot chwilami zabawnych, chwilami smutnych, chwilami podnoszących na duchu. Tłumaczy, dlaczego interesuje ją zło w zamkniętych instytucjach (takich właśnie, jak dom dziecka), wraca czasem do bohaterów swoich poprzednich reportaży (sprawa siostry Bernadetty), odnosi się do niedawnych wydarzeń (atak na prezydenta Pawła Adamowicza). Wyjaśnia, jak sobie z tym wszystkim radzi.

Choć Kopińska odnosi się też do polityków, pozostaje bezwzględnie wierna swoim wartościom i od wszystkich oczekuje konkretnego, wysokiego poziomu. Ją interesują nie poglądy, nie opcja polityczna, lecz to, jakim ktoś jest człowiekiem i czy traktuje innych przyzwoicie.

Lekarstwo dla duszy to – mimo tego, że wciąż chwilami opowiada o trudnych sprawach – całkiem optymistyczna książka. To światełko w tunelu: wciąż są ludzie, którzy zwrócą uwagę gadatliwemu, męczącemu pasażerowi pociągu, którzy nie pozostają obojętni w obliczu czyjejś krzywdy.

Jest krótka, więc świetnie nada się na pierwsze spotkanie z twórczością Kopińskiej.