Choć Park Jurajski na ekranach wciąż robi furorę, o Michaelu Crichtonie nieco się zapomniało. Stopniowo zrecenzuję wszystkie jego książki i napiszę parę słów o nim samym, ale na razie parę słów o tej ostatniej.

Głównym bohaterem jest student William Johnson, który założył się z rywalem ze studiów, że wyjedzie na Zachód z profesorem Marshem i będzie razem z nim szukał kości dinozaurów. Oczywiście plany się sypią; Johnson ostatecznie dołącza do ekspedycji Edwarda Cope’a, rywala profesora Marsha. A potem plany sypią się jeszcze bardziej.

Postacie profesorów są wzorowane na prawdziwych naukowcach, którzy konkurowali ze sobą w XIX wieku. Edward Cope zmarł w 1897 roku, Marsh dwa lata później. Byli ze sobą skłóceni do tego stopnia, że Cope kazał, by po śmierci porównano jego mózg z mózgiem Marsha – wierzono wówczas, że wielkość mózgu określa inteligencję. Marsh postanowił nie brać w tym udziału.

Cechą charakterystyczną książek Michaela Crichtona jest to, że nie brał swoich pomysłów z powietrza. Interesował się bardzo technologiami i rozwojem komputerów, bardzo dużo czytał (również artykuły naukowe) i wszystko, co wykorzystywał chociaż trochę do przygotowania książki, wymieniał zawsze w bibliografii na końcu.

Pod tym względem Smocze kły stanowią ewenement. Zwykle w książkach Crichtona było sporo opisów odkryć naukowych (podanych prostym, zrozumiałym językiem), ale w tej te informacje ograniczono do minimum. Smocze kły to powieść akcji, sensacyjna.

Michael Crichton zmarł 12 lat temu, ale jego żona Sherri znalazła Smocze kły blisko dekadę po jego śmierci. Ukazały się w 2017 roku i choć nie są najlepszą książką Crichtona, stanowią ciekawe wprowadzenie do świata dinozaurów.

Pełna recenzja jest dostępna tutaj.