książki

„Twierdza Kimerydu” – recenzja książki Magdaleny Pioruńskiej

Recenzja przedpremierowa. Zdjęcie wyróżniające pochodzi stąd.

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak mógłby wyglądać świat, gdyby zmieszać geny człowieka z dinozaurami, Twierdza Kimerydu Magdaleny Pioruńskiej może wam coś o tym opowiedzieć. Tak wygląda bowiem rzeczywistość w tej powieści: to historia alternatywna, gdzie ludzie żyją obok tych gadów. A ludzie jak to ludzie, nie usiedzieli za długo spokojnie na swoim miejscu: postanowili przeprowadzić eksperymenty, w wyniku których stworzyli hybrydy, będące w połowie człowiekiem, w połowie dinozaurem.

Antropolog Anna Guiteerez, zajmująca się problemem asymilacji hybryd, ludzi i dinozaurów, ucieka z własnej konferencji, gdy wybuchają zamieszki. Los chciał, że trafia do Twierdzy Kimerydu, gdzie mieszka obszernie opisywany przez nią w pracach naukowych Tyrs Mollina, chłopiec skrzyżowany z raptorem. Od tego momentu atmosfera zaczyna się jeszcze bardziej podgrzewać, a sytuacja polityczna komplikować.

To książka, w której motyw przewodni to dualizm.

Bohaterowie próbują się odnaleźć w rzeczywistości, gdzie nie ma miejsca na trzecią opcję – człowiek albo dinozaur, nic pośrodku. Tymczasem Tyrs Mollina nie należy do żadnej grupy społecznej: nie jest w pełni ani gadem, ani człowiekiem. Podobnie Tycjan, pół człowiek, pół elasmozaur; do pary ma również brata dinozaura. I na koniec jeszcze Tuliusz: nie dość, że cierpi na rozdwojenie jaźni i zdarza mu się budzić jako Tulia, kobieta różniąca się od niego całkowicie charakterem, to jeszcze musi radzić sobie z faktem, że skrzyżowano go z pterodaktylem.

Narrację prowadzą na zmianę Tyrs, Tycjan, Tuliusz/Tulia i Anna,  ale nie wszyscy są wiarygodni w swoich wypowiedziach: opowiadając o wydarzeniach, pomijają lub zatajają niekiedy istotne fakty. Aby zorientować się, kto o czym nie wspomniał, i jak zmienia to nasze postrzeganie wydarzeń, trzeba pilnie i uważnie czytać do samego końca, dużo rzeczy dopowiadać sobie samodzielnie ze strzępków informacji. Pod tym względem jest to bardzo wymagająca lektura.

Widać natomiast dzięki temu swobodę, z jaką autorka porusza się po wykreowanym przez siebie świecie.

Autorka przyznaje się w wywiadach, że w dzieciństwie zaczytywała się powieściami przygodowymi, na przykład Trzema muszkieterami Aleksandra Dumasa – i te inspiracje widać. Twierdza Kimerydu łączy ze sobą kilka gatunków – oprócz wspomnianej już powieści przygodowej można tutaj odnaleźć elementy fantasy, science fiction i postapokalipsy. Przejawia się to między innymi trochę nierównym tempem historii: akcja początkowo galopuje, by później zwolnić na rzecz retrospekcji i przemyśleń bohaterów.

Wprowadzenie tych refleksji miało na celu niewątpliwie przybliżenie czytelnikowi sposobu myślenia hybryd, ich dylematy i rozterki. Jednak pojawiają się one pod koniec, tuż przed punktem kulminacyjnym – retardacja w tym momencie to raczej niedźwiedzia przysługa dla postaci, mających swoją drogą sporo niewykorzystanego potencjału. Najbardziej zapada w pamięć Tuliusz/Tulia, a reszta, czy pierwszo-, czy drugoplanowa, jest mało wyrazista. Zabrakło zróżnicowanych poglądów, mocnych konfliktów, może odrobiny humoru. Nie da się ukryć, że bohaterowie to najsłabszy punkt Twierdzy Kimerydu.

Zdarzają się jeszcze inne pojedyncze wpadki – chybione żarty, fragmenty dialogów tu i tam. Nie należy jednak zapominać, że jest to pierwsza obszerna publikacja autorki, która wydała wprawdzie wcześniej zbiór opowiadań Opowieści z Zoa, ale dłuższa forma wymaga zupełnie innej pracy nad tekstem. Te mankamenty przy dobrej redakcji merytorycznej dałoby się natomiast bez trudu wyeliminować.

Po głębszym namyśle okazuje się, że Twierdza Kimerydu to w rzeczywistości książka o ludziach szukających swojego miejsca na świecie, o ludziach wykluczonych, znajdujących się niejako poza nawiasem, o ludziach pragnących gdzieś należeć. Na końcu tej historii jest znak zapytania – autorka pozostawiła otwarte zakończenie i pracuje obecnie nad drugą częścią – tak więc na pytanie, czy bohaterom uda się to „gdzieś” znaleźć, trzeba niestety jeszcze trochę poczekać.