Uwaga – recenzja zawiera spoilery. Tyle że niewiele stracicie, a przynajmniej dowiecie się, czemu tej książki nie warto czytać.

Przeczytałam niemal wszystkie książki Wojciecha Chmielarza. Niektóre podobały mi się mniej, niektóre podobały mi się bardziej, ale wszystkie były na tyle solidne, że przeczytałam je bez problemów i nawet parę razy poleciłam znajomym. Lektura Wyrwy również nie zajęła mi dużo czasu, ale zastrzeżeń do niej mam mnóstwo.

Przede wszystkim Wyrwa to zbiór takich stereotypów, że głowa mała. Główny bohater Maciek Tomski dowiaduje się, że jego żona Janina zginęła w wypadku pod Mrągowem, choć miała być w Krakowie w podróży służbowej. Oczywiście w jego głowie natychmiast mnożą się pytania – i zaczyna szukać na nie odpowiedzi. Więc jak myślicie, dlaczego żona skłamała?

Nie, nie była w podróży służbowej. Prawie wszystkie jej delegacje były wymyślone, firma nic jej takiego nie zlecała. Tak, miała romans. Żeby było trochę barwniej, z aktorem, niejakim Kamilem Wojnarem. O nie, kochanek pojawił się na pogrzebie. O, i jeszcze kierowca ciężarówki, z którą zderzyła się Janina. No dobra, trzeba pogadać z kierowcą, to świetny pomysł. Żona celowo wjechała w ciężarówkę?! O nie. No dobra, to pogadajmy jeszcze z kochankiem. Dobra, nawalmy się z rozpaczy. Łączy nas miłość do kobiety, której de facto żaden z nas nie znał (w tym miejscu czytelnicy dramatycznie łapią oddech), to dobry powód. Jeszcze mało stereotypowo? Spooooko. Niech się okaże, że ktoś zgwałcił Janinę parę miesięcy wcześniej i zaszła w ciążę. Niech to będzie lokalny bandzior i niech ma chody w lokalnej policji, żeby był tak nietykalny, żeby panowie doszli do wniosku, że jedyne, co można zrobić, to zabić go. Wiadomo, innej opcji nie ma. A na koniec, kiedy będzie po wszystkim, niech się okaże, że główny bohater… miał romans z najlepszą przyjaciółką swojej żony.

Tak, te wszystkie rzeczy się dzieją. Pominęłam lub uprościłam niewiele szczegółów. To naprawdę bardzo słaba fabuła. Nawet nie chodzi o to, że prosta, tylko po prostu mało oryginalna i fatalnie napisana. Przez prawie całą książkę narratorem jest Tomski; gdzieś mniej więcej środku narrator zmienia się na trzecioosobowego i opisuje kilka wydarzeń z życia Wojnara. Zaraz potem wracamy do narracji pierwszoosobowej. Ta nagła zmiana też wybija z rytmu – a jest kompletnie niepotrzebna. Wystarczyłoby trochę pogłówkować i nieco inaczej poprowadzić bohaterów.

Nie jestem szczególnie wyczulona na takie rzeczy, ale zwróciłam uwagę, że to książka, w której rola kobiet sprowadza się do bycia a) ofiarą, b) opiekunką dzieci, c) uwodzicielką. A kobiet jest tu sporo, więcej nawet niż mężczyzn. To bardzo męska, szorstka proza, która wprawdzie próbuje przeanalizować, co się stało z Janiną, ale jednak bardziej skupia się na przeżyciach jej partnerów.

Przed lekturą Wyrwy nie szukałam recenzji, nie sprawdzałam, o czym jest. Po prostu sięgnęłam po kolejną książkę Wojciecha Chmielarza, pisarza, którego twórczość lubię. Przeczytałam ją, stwierdziłam, że jest fatalna, sięgnęłam po recenzje. I wtedy okazało się, że recenzenci namiętnie opisują ją jako analityczną powieść psychologiczną o tajnikach ludzkiej psychiki. Jedynym słowem z tego opisu, które faktycznie pokrywa się z rzeczywistością, jest „powieść”. Czytałam bajki dla dzieci, które bardziej zgłębiały ludzkie zachowania. W Wyrwie wszystko jest podane na tacy – uczucia bohaterów sprowadzają się do tego, że ktoś „poczuł się przytłoczony” albo „bardzo słabo”. Ci wszyscy recenzenci, którzy twierdzą, że to świetna powieść o ludzkich emocjach, powinni wrócić do szkoły i przeczytać – no nie wiem, nie szukając daleko – Zbrodnię i karę Fiodora Dostojewskiego. Albo, pozostając w klimatach mszczenia się – Hrabiego Monte Christo Aleksandra Dumasa. To są dopiero świetne, analityczne powieści psychologiczne o tajnikach ludzkiej psychiki!

Wyrwa sprawia wrażenie zajawki. Tak, jakby to był pilot serialu. Nakreśla bohaterów, sygnalizuje konflikty bądź problemy – na przykład reakcja dzieciaków na śmierć matki, groźby odebrania Tomskiemu praw do opieki nad dziećmi, konflikt Tomskiego z teściem, liczba śladów, które Tomski i Wojnar zostawili po sobie przed, po i w trakcie zabójstwa gwałciciela i które mogłyby do nich doprowadzić – ale nigdy do nich nie wraca, nie drąży tematu. A przecież to właśnie byłoby ciekawe, analityczne.

Wojciech Chmielarz udowodnił już, że potrafi pisać i że potrafi przedstawić ciekawą historię (nawet jeśli bywają naciągane). Ale jeśli chcecie zacząć czytać jego powieści, nie zaczynajcie od tej. Jeżeli chcecie przeczytać krótką, nieskomplikowaną historię – to owszem, Wyrwa to dobry wybór. Po prostu nie spodziewajcie się głębi czy emocji. Na podróż do pociągu idealne, ale nie do rozważań. Nie oczekujcie od niej nic więcej poza sensacją – w niezbyt dobrym tego słowa znaczeniu.