Dziś mija 45 lat od śmierci Agathy Christie, niezaprzeczalnej królowej kryminału. To świetna okazja, żeby napisać o jednej z jej najbardziej znanych książek. Zabójstwo Rogera Ackroyda to powieść, o której mówi się nieco rzadziej, szczególnie że trzeba nieźle lawirować, żeby nie zdradzić zakończenia, które jest powodem popularności tej książki.

Narratorem jest doktor James Sheppard – zastępuje kapitana Hastingsa w roli pomocnika Poirota. Poirot przeszedł na emeryturę i uprawia grządki, ale zabójstwo tytułowego bohatera zmusza go, by włączył się w sprawę, która nie okaże się prosta. W grę wchodzą jeszcze dwa inne morderstwa oraz duże pieniądze – jak o często bywa u Christie.

Agatha Christie była jednym z założycieli Detection Club w 1930 roku. Członkowie klubu mieli pomagać sobie nawzajem w pisaniu.

Ronald Knox, jeden z założycieli, stworzył reguły, które nazwano dziesięcioma przykazaniami Knoxa. Np.: rozwiązaniem zagadki nie mogło być działanie sił paranormalnych, bliźnięta nie mogą się pojawiać, chyba że zostały od razu zapowiedziane, a detektyw musi rozwiązać zagadkę samodzielnie, bez pomocy wygodnych przypadków lub intuicji.

Zabójstwo Rogera Ackroyda łamie dwa z dziesięciu przykazań Knoxa (ale nie z tych, które wymieniłam, więc nie googluj teraz wszystkich zasad!), co wywołało spore oburzenie wśród członków klubu. Książka zebrała jednak bardzo dobre recenzje od samego początku i zamieszanie nie przeszkodziło Christie sprawować później funkcji współprzewodniczącej Detection Club przez 18 lat.

Jeśli jeszcze grzeje miejsce na półce nieprzeczytanych książek, gorąco polecam!