patrick melrose cumberbatch

„Patrick Melrose” – recenzja serialu z Benedictem Cumberbatchem

Zanim zaczęłam pisać ten tekst, przeczytałam sporo recenzji serialu, z których wynikało ciągle to samo: główny bohater z problemami, alkoholik, narkoman, trauma z dzieciństwa, fantastyczny Benedict Cumberbatch, świetny Hugo Weaving i znakomita Jennifer Jason Leigh. Oglądajcie koniecznie. I tak rzeczywiście jest… Tyle że nikt nie zwrócił uwagi na wady tej produkcji.

umbrella academy

„The Umbrella Academy” – recenzja serialu Netflixa

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY. Pierwszy sezon The Umbrella Academy spotkał się z bardzo pozytywnymi recenzjami. Nie zdziwiłoby mnie to, gdyby recenzentami byli nastolatkowie, ale pochwałami zasypali serial także ludzie, którzy już niejeden film w życiu widzieli i powinni być w stanie odróżnić dobrą produkcję od złej.

castle recenzja

„Castle” – recenzja serialu

Kiedy dziewięć lat temu zaczynałam przygodę z serialami, nie trzeba było wiele, żebym przywiązała się do jakiejś produkcji. Wystarczyli dobry aktor, ciekawa postać albo intrygująca fabuła. Mentalistę lubię za czarującego Simona Bakera; przez Dawno, dawno temu przebrnęłam tylko dlatego, że Lana Parrilla i Robert Carlyle to najlepszy duet aktorski, jaki kiedykolwiek widziałam w serialu; House’a obejrzałam wyłącznie dla charyzmy Hugh Lauriego. Castle miał swoje wady i zalety…

westworld recenzja

„Westworld” – recenzja drugiego sezonu

Rok temu, kiedy zaczynała się emisja Westworld, do serialu przyciągnęły mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich było nazwisko Michaela Crichtona – mojego ukochanego pisarza, i zarazem scenarzysty i reżysera Świata Dzikiego Zachodu z 1973 roku. Drugą z nich było nazwisko Jonathana Nolana – człowieka, który był odpowiedzialny za jeden z najlepszych seriali XXI wieku (tak, tak), czyli Wybranych/Impersonalnych (Person of Interest).

opowiesc podrecznej recenzja

„Opowieść podręcznej” – recenzja drugiego sezonu

Znacie to uczucie, gdy oglądacie film i bohaterowi przydarza się akurat ta jedna rzecz, która was fizycznie boli? Macie świadomość, że oglądacie fikcję, ale na tę jedną rzecz jesteście wyjątkowo wrażliwi i odczuwacie ją tak, jakby się przydarzyła wam. Wyrywanie zębów, paznokci, uderzenie w nos, głęboko zakneblowane usta, wieszanie, skok z dachu, zerwane ścięgno, zgrzytnięcie zębami, skurcz mięśni…

„Buffy: postrach wampirów” – recenzja młodzieżowego serialu, który mogą polubić dorośli

Rzeczy stworzone z myślą o nastolatkach z automatu traktuje się źle. Dorośli zazwyczaj wolą coś dorosłego, w domyśle: ambitniejszego. I na wieść o czymś z łatką „dla młodzieży” wywracają oczami, wzdychają i mówią „obejrzyj lepiej coś porządnego”. Spotkało mnie to niejednokrotnie, chociaż młodzieżą już dawno nie jestem, a rzeczy dla niej przeznaczone oglądam sporadycznie i to raczej od niedawna, żeby mój mózg odpoczął po dwudziestym tekście zgłoszonym do korekty.

„Bates Motel” – recenzja serialowego prequelu „Psychozy”

Myślę, że mogę śmiało założyć, że czytelnicy doskonale znają Psychozę Alfreda Hitchcocka. Niemniej, żeby uniknąć jakichkolwiek pretensji, informuję na wstępie: jeśli ktoś nie oglądał filmu albo nie pamięta zakończenia, niech natychmiast zamknie przeglądarkę i nie czyta tego tekstu. Ani w ogóle niczego o Psychozie czy Bates Motel. Serial jest interesujący właśnie dlatego, że bezpośrednio odnosi się do ostatnich chwil filmu, a tych nie warto sobie psuć.