Redakcja i korekta tekstu to dwie różne rzeczy. Ba, redaktor też może zajmować się zupełnie różnymi zadaniami. Najczęściej jednak mówi się o redaktorze językowym lub językowo-merytorycznym i to na tych funkcjach się dziś skupimy.

Z tego wpisu dowiesz się, na czym polega redakcja tekstu.

Załóżmy na chwilę, że mamy napisaną książkę. Najczęściej dajemy ją bliskim i prosimy, żeby ją ocenili, zwrócili uwagę na niejasności.

Niektórzy zwrócą uwagę na błędy językowe i podkreślą literówki czy przecinki, ale większość zauważy, że np. zmienia się imię bohatera albo liczba jego dzieci, któreś zdanie jest niejasne albo że wydarzenia są ze sobą sprzeczne.

To jest redakcja stricte merytoryczna. Z punktu widzenia pisarzy jest najważniejsza, bo pozwala zmienić odpowiednie fragmenty, nanieść poprawki, zanim tekst trafi do redaktora językowego i będzie po ptokach.

Takie uwagi są najcenniejsze, bo o ile błędy językowe czy stylistyczne łatwo można poprawić, o tyle przeredagowywanie całego tekstu wiąże się z gruntownymi zmianami. Rzadko można sobie na nie pozwolić w chwili, kiedy tekst wędruje już do redakcji językowej. Zwykle goni nas deadline.

Co poprawia redaktor językowy?

Ortografię, czyli np.: pisownię małymi i dużymi literami, łączną lub rozdzielną, zapis skrótów oraz skrótowców, użycie łącznika, przedrostków, zbitek, zapożyczeń… oraz klasycznie pojmowanych pomyłek ortograficznych, czyli niewłaściwe użycie liter ż, rz, h lub ch itd.

Interpunkcję, czyli np.: użycie kropki, średnika, przecinka, cudzysłowu, wielokropka, myślnika, wykrzyknika, nawiasu, dwukropka… i wszystkich innych znaków, które mogą się pojawić w tekście.

Gramatykę, czyli np.: nieprawidłowa odmiana wyrazów (bez względu na to, jaka to część mowy), niewłaściwe stopniowanie przymiotników.

Styl, czyli np.: powtórzenia, wyrazy niedopasowane stylistyczne do reszty tekstu, nadużywanie zapożyczeń lub wyrazów modnych, niejasne zdania, słowa użyte w błędnym znaczeniu.

Składnię, czyli np.: niewłaściwie użyte przyimki, błędny szyk wyrazów, źle użyte imiesłowy, nieprawidłowe liczebniki, zaimki, spójniki.

Pamiętaj, że szczegółowe zasady pisowni znajdziesz zawsze na stronie Słownika języka polskiego PWN.

Do tego dochodzą literówki, chochliki drukarskie, wielokrotne spacje, odpowiednie sformatowanie tekstu…

Roboty jest naprawdę sporo. Najlepiej, żeby kto inny przeprowadzał redakcję merytoryczną, a kto inny językową, ale często spotyka się połączenie tych dwóch funkcji. Sama zresztą tak pracowałam: tylko że jako redaktor językowo-merytoryczny nie jestem w stanie bardzo szczegółowo wgryźć się w tekst. Takie rzeczy robię indywidualnie na warsztatach – kliknij tu, aby dowiedzieć się więcej.

Na czym polega praca redaktora?

Praca redaktora wymaga jednak nie tylko wiedzy językowej, lecz także ogromnej dozy wyczucia stylu i narracji. O ile pewnie większość z was wskaże, że zdanie „Miałam kupę szczęścia, że kupiłam tę książkę” jest niepoprawne stylistyczna, o tyle redaktor takie decyzje podejmuje często w skali makro, na przestrzeni całej książki. W tekście mogą się powtarzać określone błędy – trzeba wyczuć, czy to zabieg celowy, czy przypadek.

Jeśli tekst jest napisany niezobowiązująco, swobodnie, trzeba unikać w nim słów takich jak „peregrynacja”, „zakupiwszy” czy „konfabulacja”. I odwrotnie, jeśli tekst jest oficjalny, lepiej nie pisać o „ziomkach”, „laskach” i „robieniu sobie jaj”. Czasami granica między tym, co jeszcze dopuszczalne, a już niestosowne, jest bardzo, bardzo cienka.

Redaktora nie należy lekceważyć – to kawał trudnej roboty. Szczególnie jeśli masz do tego kontakt z autorem – nie każdy jest wyrozumiały, ma świadomość, że nie jest nieomylny i wie, że redaktor jest jego najlepszym przyjacielem przy pracy nad tekstem, nie zaś najgorszym wrogiem.


.