W moim domu książki Joanny Chmielewskiej były od zawsze. Na niektórych są nawet koślawe kreski długopisem na kartkach – mała Kornelia zdążyła się dorwać do książek i ćwiczyć na nich pisanie… ale jak już zaczęłam czytać, to dość szybko zabrałam się za Chmielewską. Jej książki są fantastyczne – tryskają przygodą, humorem i kryminałem.

Akcja dzieje się w Danii. Joanna, główna bohaterka, przyjeżdża do swojej przyjaciółki Alicji na wakacje. Wakacje były starannie planowane, u Alicji miało być pusto, miała panować cisza i spokój, ale oczywiście akurat wtedy zjechali się wszyscy znajomi. I od razu pierwszy wieczorem towarzyski kończy się trupem w fotelu. Alicja, która marzyła o wypoczynku, nie jest zachwycona, ale niestety nie będzie jej dane – nie dość, że przyjeżdżają do niej kolejni goście, to jeszcze musi ciągle wzywać policję do kolejnych zwłok. I rzeczywiście wszystko jest czerwone – od koszul przez lampy po maskę do twarzy.

Jeśli tylko będzie odpowiadał wam humor Chmielewskiej, prawdopodobnie przeczytacie Wszystko czerwone za jednym posiedzeniem. Czytałam tę książkę tyle razy, a wciąż mnie bawi!

To coś w rodzaju komedii kryminalnej – ale z naprawdę zabawnym humorem sytuacyjnym i ciekawą intrygą. Alek Rogoziński próbuje to naśladować, ale z nieco gorszym skutkiem.

Nowsze książki Joanny Chmielewskiej są zdecydowanie słabsze, więc lepiej sięgnąć po starsze pozycje. W razie pytań lub wątpliwości służę pomocą, na moim blogu jest także tekst o pięciu najlepszych książkach Chmielewskiej.

Ostatnio media namiętnie lansują Katarzynę Bondę na królową kryminału. Zachęcam marketingowców, żeby zapoznali się z twórczością Joanny Chmielewskiej i przemyśleli swoje życie.