Kornelia Dąbrowska

(Farynowska)

Po skończeniu liceum chciałam studiować anglistykę, ale się nie dostałam. Ostatecznie poszłam na filologię polską. Pierwszy rok był trudny, ale potem poszło o wiele lepiej. Żeby było zabawniej, językoznawstwo nigdy mnie szczególnie nie interesowało, wolałam literaturę.

Korektą zajęłam się pierwszy raz w 2013 roku – poprawiałam wówczas teksty dla nieistniejącego już portalu Debiutext. W tym samym roku zaczęłam studiować kulturę i praktykę tekstu na Uniwersytecie Wrocławskim. Choć studia były sprofilowane między innymi pod edytorstwo, najwięcej nauczyłam się sama.

Zawsze byłam – i do tej pory jestem – molem książkowym. Książką mojego dzieciństwa byli „Trzej muszkieterowie” Aleksandra Dumasa, nastoletniości zaś – „Hrabia Monte Christo”. Uwielbiałam też między innymi powieści Michaela Crichtona, Joanny Chmielewskiej, Edmunda Niziurskiego i Alfreda Szklarskiego.

Lubię prostotę, minimalizm, symetrię, powtarzalność. Staram się odzwierciedlać to w swoich miejscach w Internecie: w stylu pisania, w wyglądzie strony, we wpisach na mediach społecznościowych, w portfolio. Z tego zwierciadła wychodzi też czasem nieco złośliwe poczucie humoru, ale nigdy mściwe, chamskie czy podłe.

W wolnych chwilach chętnie gram w gry komputerowe. Ostatnio nie mogę przestać strzelać w Destiny 2. Znajomi już przestali namawiać mnie na inne gry – przeczekują, aż mi przejdzie. Jeśli akurat nie strzelam do ogrów, prawdopodobnie właśnie pichcę coś dobrego w kuchni. Co roku spisuję, ile przepisów przetestowałam tym razem.

Jeszcze kilka losowych faktów o mnie:

Nie piję kawy – nie cierpię jej smaku.

Nie piję alkoholu – nie cierpię jego smaku.

Nie cierpię też smaku większości sałat, ale to chyba mniej kontrowersyjne.

Jestem ludzkim barometrem – reaguję na zmiany pogody.

Mam dużą wadę wzroku i w sumie to może trzeba było poszukać zawodu, w którym mniej eksploatuje się oczy?…